Całą noc
biłaś się z myślami i próbowałaś zdecydować, co powinnaś zrobić. Nawet rozmowa ze
Zbyszkiem, który ostatnio rzucał radami jak asami z rękawa, nie pomogła. Na tę
chwilę żadna opcja nie jest według Ciebie dobrym rozwiązaniem. Wiesz, że rodzice będą
się zamartwiać i przejmować, a do tego będą mieć Ci za złe, że dopiero teraz
dowiadują się o waszych kłopotach. Z drugiej strony uczyli Cię, że najgorsza
prawda jest lepsza od kłamstwa i nieważne są intencje. W końcu kłamstwo to kłamstw. Znowu kręcisz się w koło. Twoje życie to
ostatnio jedna wielka karuzela…
Zdenerwowana chodzisz od okna do okna. W sumie
bez sensu, bo w kawalerce są tylko dwa i jest z nich identyczny widok, ale nie
zwracasz na to uwagi. Odchylasz firankę i wypatrujesz samochodu szatyna. Nie
podoba Ci się to wszystko. Masz takie dziwne przeczucie… Jesteś pewna, że nie
wyjdzie z tego nic dobrego, a mimo to kilka minut później z torebką w ręku
wsiadasz z nim do windy i zmierzacie do Waszego mieszkania.
-
Rozmawiałaś z mamą? O której będą?
- Jakoś z
rana. Mają wyjechać o 3 w nocy. – cholerna odległość. W dzisiejszych czasach
niby nic nadzwyczajnego, a jednak ze zwykłej wizyty rodziców, która powinna
trwać góra kilka godzin, u was zawsze jest to kilka dni.
- Nie
zamartwiaj się tak. Wszystko będzie dobrze. – zadziwia Cię spokojny ton jego
głosu.
- Skąd ta
pewność? W ogóle… Jak możesz być taki opanowany? – widzisz jak wypuszcza
powietrze.
- Wyluzuj
się, a od razu poczujesz się lepiej. - nachyla się i całuje Cię w skroń.
- Jesteśmy
sami, nie musisz udawać… - szybko sprowadzasz go na ziemię, lecz kiedy widzisz
jego puste i smutne spojrzenie masz wyrzuty sumienia. Wiesz, że robi to dla
Ciebie. Zaczynasz dostrzegać jego starania, a mimo to robisz wszystko, aby to
zaprzepaścić. W myślach wyzywasz się od cholernych idiotek, egoistek bez serca.
Co się z Tobą dzieję? Nie poznajesz sama siebie i masz wrażenie, że Michał
także patrzy na Ciebie jak na obcą osobę. Nie przypominasz dawnej Nikoli.
Zatraciłaś siebie, schowałaś się za jakimś niewidzialnym murem i na siłę starasz
się być twarda i oschła. – Nie chciałam… – mówisz ze skruchą, a on jedynie
mruga oczami. Żadnej reakcji… Resztę drogi pokonujecie w ciszy. Zapowiada się
wspaniały wieczór… Milczenie przerywasz dopiero, kiedy przekraczacie próg
waszego mieszkania.
- Gdzie
Kinga? - spoglądasz na Kubiaka i widzisz zaskoczenie, które maluje się na jego
twarzy. Myślał, że o nią nie spytasz? Może żałuje, że Ci powiedział. Wolałby to ukryć? Humor psuje Ci się
jeszcze bardziej.
- W hotelu…
- nawet nie masz ochoty pytać czy wcześniej nie było w nim miejsc. Rozglądasz
się po salonie, szukając… No, właśnie czego szukasz? Śladów, znaków czegoś, co
mogło się tutaj wydarzyć? Na samą myśl o tym na ciele pojawia Ci się gęsia
skórka. To niedorzeczne… Podchodzisz do pokoju gościnnego, gdy nagle tuż obok
Ciebie pojawia się Michał i uniemożliwia Ci wejście do środka.
- Jestem
zmęczona. Chcę się położyć. – patrzysz na niego spod byka i starasz się
zachować spokój.
- Nie możesz
tam wejść. – nie rozumiesz, co ma przez to na myśli.
- Nie
wygłupiaj się, przepuść mnie. – denerwujesz się jeszcze bardziej, kiedy Kubiak
błyskawicznie zamyka pokój na klucz i chowa go do kieszeni. - Jaja sobie ze
mnie robisz?
- Tam nic
nie ma. – wzrusza ramionami.
- Jeśli
myślisz, że w ten sposób zaciągniesz mnie do łóżka to się mylisz.
- Tam naprawdę
nic nie ma. Chcę zrobić remont i tam zacząłem. – splatasz ręce nad brzuchem i
analizujesz jego słowa. Nagle w Twojej głowie pojawia się kolejny niedorzeczny
wniosek.
- Chwila… W
ten sposób chcesz mi powiedzieć, że Ty i…
- Nie! –
mówi od raz uniesionym głosem. Jakby czytał Ci w myślach.
- Co nie?
- Nie spałem
z Kingą. – jest bezpośredni, ciekawe skąd wie, o co Ci chodziło. A może
istotniejsze jest to, o co jemu chodzi? O spanie w jednym łóżku czy o… - Spała
na kanapie. – dodaje od razu.
- Ach, tak… -
wymijasz go, a on podąża za Tobą. - Więc dziś Ty będziesz na niej spać… – zamykasz
drzwi sypialni tuż przed jego nosem i nie reagujesz na jego protesty.
We własnym
łóżku czujesz się obco, mimo że sypiasz w nim od 2 lat. Puste miejsce
przyprawia Cię o kolejne ukucie w sercu. Przed oczami masz Michała, który musi
gnieść się na tej pieprzonej kanapie, przy czym na pewno wygląda uroczo. W tym
samym czasie, kiedy przytulasz się do jego poduszki, chcąc poczuć jego zapach, on kręci są na kanapie i nie może pozbyć się wyrzutów sumienia. Oddałby
wszystko, aby właśnie w tej chwili leżeć obok Ciebie.
Kończysz
przygotowywać śniadanie, gdy zaspany wchodzi do kuchni. Kątem oka spoglądasz na
niego i widzisz jak rozmasowuje obolały kark. Przygryzasz wargę i mogłabyś tak patrzeć się na niego godzinami, lecz chwilę później wracasz do
smażenia jajecznicy. Michał jak gdyby nic muska Cię w skroń i siada przy stole. Czy to nie wygląda zbyt normalnie? Dla Ciebie na pewno. Jednak, nie to jest w tym najgorsze, lecz to, że teraz coraz trudniej będzie wam zabrać się za to, za co musicie... Nie zdążasz nałożyć
jej na talerze, gdy po mieszkaniu rozbrzmiewa się dźwięk dzwonka do drzwi.
Chwilę później słyszysz radosny głos swojej mamy, która wchodzi do kuchni za
szatynem.
- Nikola! –
od razu lądujesz w jej ramionach. – Ślicznie wyglądasz. – mówi, gdy okręca Cię
w koło. – Dzieci, jak dobrze was widzieć. – składa kolejny pocałunek na Twoim
policzku, a drugą ręką zagarnia do siebie Kubiaka. Gdy w końcu wyswobadzasz się
z jej uścisku, od razu lądujesz w ramionach ojca.
- Zjecie z
nami? Po, co ja pytam! Siadajcie! – nie czekasz na odpowiedź i wyciągasz z
szafki dodatkowe talerze. Jak dobrze, że Michał niczego nie poprzestawiał… Krótkie śniadanie i szatyn wychodzi na trening. Koniec sztucznych uśmieszków, dotykania się i przytulania, chociaż całus na pożegnanie tylko i wyłącznie narobić Ci ochoty na więcej. Chcesz uniknąć przesłuchań mamy, dlatego proponujesz spacer oraz prosisz o pomoc w zakupach. W końcu jaki rodzic odmówi swojej małej dziewczynce? Jedyny temat, który sprawa Ci przyjemność to wasza córeczka. Nie sądziłaś, że płeć będzie taka ważna, ale już widzisz jak Gabrysia będzie rozpieszczana nie tylko przez ojca, ale także i przez dziadka. Pochłonięta zakupami, a także wizytą w pobliskiej cukierni straciłaś rachubę czasu. Wracacie po kilku godzinach, gdy za oknem zaczyna się ściemniać. W końcu to już koniec listopada.
- A Michasia nie ma? - pyta z troską Twoja rodziciela, a Ty jak zwykle wywracasz oczami. Nigdy nie podobało Ci się, że tak mu słodziła.
- Jest na treningu.
- Znowu? - wtrąca ojciec.
- Tak bez obiadu?
- Miał w lodówce. - starasz się brzmieć naturalnie.
- Oj, córcia, córcia musisz dbać o niego... - no, to się zaczęło... - A u Was na pewno wszystko w porządku?
- Tak, mamo. - uśmiechasz się do niej i prosisz o pomoc w przygotowaniu kolacji. Musisz ją czymś zająć, a gotowanie to jej druga miłość. Pochłonięta swoimi problemami i tym, aby rodzice nie dowiedzieli się o nich, nie zauważasz, że nie Ty jedna starasz się wypaść nadzwyczaj dobrze...
- A Michasia nie ma? - pyta z troską Twoja rodziciela, a Ty jak zwykle wywracasz oczami. Nigdy nie podobało Ci się, że tak mu słodziła.
- Jest na treningu.
- Znowu? - wtrąca ojciec.
- Tak bez obiadu?
- Miał w lodówce. - starasz się brzmieć naturalnie.
- Oj, córcia, córcia musisz dbać o niego... - no, to się zaczęło... - A u Was na pewno wszystko w porządku?
- Tak, mamo. - uśmiechasz się do niej i prosisz o pomoc w przygotowaniu kolacji. Musisz ją czymś zająć, a gotowanie to jej druga miłość. Pochłonięta swoimi problemami i tym, aby rodzice nie dowiedzieli się o nich, nie zauważasz, że nie Ty jedna starasz się wypaść nadzwyczaj dobrze...
Majówka, majówka... Moja zaczęła się już w poniedziałek i nie miałam jak dodać rozdziału. Swoją drogą, kiedy minęło tyle dni? ;o Szok!
Niecierpliwicie się, narzekacie, a może i nudzicie (co szczerze rozumiem, sama pewnie już bym się denerwowała), dlatego już niedługo wszystko się wyjaśni - została nam cz. II i epilog.
Nowy rozdział także na: Sparkle in the eyes.
Bawcie się dobrze i oby pogoda nam dopisała :))))