2 maja 2013

Rozdział 9 cz. I

Pozory. Nigdy nie lubiłaś ich stwarzać. Nienawidziłaś, kiedy robili to inni. Kłamstwo. Brzydziłaś się nim, a ludzie, którzy kłamali tracili w Twoich oczach. Rodzice. Jak mogłabyś ich opisać? Najważniejsze osoby w życiu każdego dziecka? Wzór do naśladowania? Na pewno. Oczywiście, mogłabyś dodać, że bardzo ich kochasz i nie chcesz iść zawieść, ale to logiczne. W końcu jesteś ich dumą, ich małą, kochaną córeczką…
Całą noc biłaś się z myślami i próbowałaś zdecydować,  co powinnaś zrobić. Nawet rozmowa ze Zbyszkiem, który ostatnio rzucał radami jak asami z rękawa, nie pomogła. Na tę chwilę żadna opcja nie jest według Ciebie dobrym rozwiązaniem. Wiesz, że rodzice będą się zamartwiać i przejmować, a do tego będą mieć Ci za złe, że dopiero teraz dowiadują się o waszych kłopotach. Z drugiej strony uczyli Cię, że najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa i nieważne są intencje. W końcu kłamstwo to kłamstw. Znowu kręcisz się w koło. Twoje życie to ostatnio jedna wielka karuzela…
Zdenerwowana chodzisz od okna do okna. W sumie bez sensu, bo w kawalerce są tylko dwa i jest z nich identyczny widok, ale nie zwracasz na to uwagi. Odchylasz firankę i wypatrujesz samochodu szatyna. Nie podoba Ci się to wszystko. Masz takie dziwne przeczucie… Jesteś pewna, że nie wyjdzie z tego nic dobrego, a mimo to kilka minut później z torebką w ręku wsiadasz z nim do windy i zmierzacie do Waszego mieszkania.
- Rozmawiałaś z mamą? O której będą?
- Jakoś z rana. Mają wyjechać o 3 w nocy. – cholerna odległość. W dzisiejszych czasach niby nic nadzwyczajnego, a jednak ze zwykłej wizyty rodziców, która powinna trwać góra kilka godzin, u was zawsze jest to kilka dni.
- Nie zamartwiaj się tak. Wszystko będzie dobrze. – zadziwia Cię spokojny ton jego głosu.
- Skąd ta pewność? W ogóle… Jak możesz być taki opanowany? – widzisz jak wypuszcza powietrze.
- Wyluzuj się, a od razu poczujesz się lepiej. - nachyla się i całuje Cię w skroń.
- Jesteśmy sami, nie musisz udawać… - szybko sprowadzasz go na ziemię, lecz kiedy widzisz jego puste i smutne spojrzenie masz wyrzuty sumienia. Wiesz, że robi to dla Ciebie. Zaczynasz dostrzegać jego starania, a mimo to robisz wszystko, aby to zaprzepaścić. W myślach wyzywasz się od cholernych idiotek, egoistek bez serca. Co się z Tobą dzieję? Nie poznajesz sama siebie i masz wrażenie, że Michał także patrzy na Ciebie jak na obcą osobę. Nie przypominasz dawnej Nikoli. Zatraciłaś siebie, schowałaś się za jakimś niewidzialnym murem i na siłę starasz się być twarda i oschła. – Nie chciałam… – mówisz ze skruchą, a on jedynie mruga oczami. Żadnej reakcji… Resztę drogi pokonujecie w ciszy. Zapowiada się wspaniały wieczór… Milczenie przerywasz dopiero, kiedy przekraczacie próg waszego mieszkania.
- Gdzie Kinga? - spoglądasz na Kubiaka i widzisz zaskoczenie, które maluje się na jego twarzy. Myślał, że o nią nie spytasz? Może żałuje, że Ci powiedział. Wolałby to ukryć? Humor psuje Ci się jeszcze bardziej.
- W hotelu… - nawet nie masz ochoty pytać czy wcześniej nie było w nim miejsc. Rozglądasz się po salonie, szukając… No, właśnie czego szukasz? Śladów, znaków czegoś, co mogło się tutaj wydarzyć? Na samą myśl o tym na ciele pojawia Ci się gęsia skórka. To niedorzeczne… Podchodzisz do pokoju gościnnego, gdy nagle tuż obok Ciebie pojawia się Michał i uniemożliwia Ci wejście do środka.
- Jestem zmęczona. Chcę się położyć. – patrzysz na niego spod byka i starasz się zachować spokój.
- Nie możesz tam wejść. – nie rozumiesz, co ma przez to na myśli.
- Nie wygłupiaj się, przepuść mnie. – denerwujesz się jeszcze bardziej, kiedy Kubiak błyskawicznie zamyka pokój na klucz i chowa go do kieszeni. - Jaja sobie ze mnie robisz?
- Tam nic nie ma. – wzrusza ramionami.
- Jeśli myślisz, że w ten sposób zaciągniesz mnie do łóżka to się mylisz.
- Tam naprawdę nic nie ma. Chcę zrobić remont i tam zacząłem. – splatasz ręce nad brzuchem i analizujesz jego słowa. Nagle w Twojej głowie pojawia się kolejny niedorzeczny wniosek.
- Chwila… W ten sposób chcesz mi powiedzieć, że Ty i…
- Nie! – mówi od raz uniesionym głosem. Jakby czytał Ci w myślach.
- Co nie?
- Nie spałem z Kingą. – jest bezpośredni, ciekawe skąd wie, o co Ci chodziło. A może istotniejsze jest to, o co jemu chodzi? O spanie w jednym łóżku czy o… - Spała na kanapie. – dodaje od razu.
- Ach, tak… - wymijasz go, a on podąża za Tobą. - Więc dziś Ty będziesz na niej spać…  –  zamykasz drzwi sypialni tuż przed jego nosem i nie reagujesz na jego protesty.
We własnym łóżku czujesz się obco, mimo że sypiasz w nim od 2 lat. Puste miejsce przyprawia Cię o kolejne ukucie w sercu. Przed oczami masz Michała, który musi gnieść się na tej pieprzonej kanapie, przy czym na pewno wygląda uroczo. W tym samym czasie, kiedy przytulasz się do jego poduszki, chcąc poczuć jego zapach, on kręci są na kanapie i nie może pozbyć się wyrzutów sumienia. Oddałby wszystko, aby właśnie w tej chwili leżeć obok Ciebie.

Kończysz przygotowywać śniadanie, gdy zaspany wchodzi do kuchni. Kątem oka spoglądasz na niego i widzisz jak rozmasowuje obolały kark. Przygryzasz wargę i mogłabyś tak patrzeć się na niego godzinami, lecz chwilę później wracasz do smażenia jajecznicy. Michał jak gdyby nic muska Cię w skroń i siada przy stole. Czy to nie wygląda zbyt normalnie? Dla Ciebie na pewno. Jednak, nie to jest w tym najgorsze, lecz to, że teraz coraz trudniej będzie wam zabrać się za to, za co musicie... Nie zdążasz nałożyć jej na talerze, gdy po mieszkaniu rozbrzmiewa się dźwięk dzwonka do drzwi. Chwilę później słyszysz radosny głos swojej mamy, która wchodzi do kuchni za szatynem.
- Nikola! – od razu lądujesz w jej ramionach. – Ślicznie wyglądasz. – mówi, gdy okręca Cię w koło. – Dzieci, jak dobrze was widzieć. – składa kolejny pocałunek na Twoim policzku, a drugą ręką zagarnia do siebie Kubiaka. Gdy w końcu wyswobadzasz się z jej uścisku, od razu lądujesz w ramionach ojca.
- Zjecie z nami? Po, co ja pytam! Siadajcie! – nie czekasz na odpowiedź i wyciągasz z szafki dodatkowe talerze. Jak dobrze, że Michał niczego nie poprzestawiał… Krótkie śniadanie i szatyn wychodzi na trening. Koniec sztucznych uśmieszków, dotykania się i przytulania, chociaż całus na pożegnanie tylko i wyłącznie narobić Ci ochoty na więcej. Chcesz uniknąć przesłuchań mamy, dlatego proponujesz spacer oraz prosisz o pomoc w zakupach. W końcu jaki rodzic odmówi swojej małej dziewczynce? Jedyny temat, który sprawa Ci przyjemność to wasza córeczka. Nie sądziłaś, że płeć będzie taka ważna, ale już widzisz jak Gabrysia będzie rozpieszczana nie tylko przez ojca, ale także i przez dziadka. Pochłonięta zakupami, a także wizytą w pobliskiej cukierni straciłaś rachubę czasu. Wracacie po kilku godzinach, gdy za oknem zaczyna się ściemniać. W końcu to już koniec listopada.
- A Michasia nie ma? - pyta z troską Twoja rodziciela, a Ty jak zwykle wywracasz oczami. Nigdy nie podobało Ci się, że tak mu słodziła.
- Jest na treningu.
- Znowu? - wtrąca ojciec.
- Tak bez obiadu?
- Miał w lodówce. - starasz się brzmieć naturalnie.
- Oj, córcia, córcia musisz dbać o niego... - no, to się zaczęło... - A u Was na pewno wszystko w porządku?
- Tak, mamo. - uśmiechasz się do niej i prosisz o pomoc w przygotowaniu kolacji. Musisz ją czymś zająć, a gotowanie to jej druga miłość. Pochłonięta swoimi problemami i tym, aby rodzice nie dowiedzieli się o nich, nie zauważasz, że nie Ty jedna starasz się wypaść nadzwyczaj dobrze...

 Majówka, majówka... Moja zaczęła się już w poniedziałek i nie miałam jak dodać rozdziału. Swoją drogą, kiedy minęło tyle dni? ;o Szok!
Niecierpliwicie się, narzekacie, a może i nudzicie (co szczerze rozumiem, sama pewnie już bym się denerwowała), dlatego już niedługo wszystko się wyjaśni - została nam cz. II i epilog.

Nowy rozdział także na: Sparkle in the eyes.

Bawcie się dobrze i oby pogoda nam dopisała :))))