1 kwietnia 2013

Rozdział 5 cz. I

Kolejne wyjście do znajomych nie wróżyło niczego dobrego. W końcu każde poprzednie kończyło się między wami sprzeczką... Niechętnie wysiadasz z windy i podążasz za Michałem do mieszkania Zbyszka. Przyjaciele wiedzą, a raczej widzą, że między wami ostatnio nie układa się najlepiej, jednak na pewno nie spodziewają się, że jest aż tak źle. Za każdym razem, gdy odchodzicie na bok, bądź posyłacie sobie jedno z tych swoich dziwnych spojrzeń, wszystkie rozmowy milkną. Każdy czeka na to, co nieuniknione. Trzeba przyznać, że tego wieczoru zachowujecie się inaczej. Śmiejecie się i żartujecie, a dłoń Michała cały czas leży na Twoich plecach. Jeśli ktoś zobaczyłby was po raz pierwszy na pewno pomyślałby, że jesteście idealną parą. Jesteś zdziwiona, kiedy szatyn wyciąga rękę i prosi Cię do tańca. Z niedowierzaniem splatasz dłonie na jego szyi i opierasz głowę o jego klatkę piersiową. Starasz się nacieszyć jego bliskością. Chłoniesz jego dotyk jak gąbka. Tak bardzo Ci tego brakowało. Tak bardzo brakowało Ci jego. Nie wierzyłaś, że jedna krótka rozmowa może coś zmienić, a teraz... Po raz pierwszy od dawna czujesz się bezpiecznie. Tęskniłaś za jego silnymi ramionami, na których teraz możesz się oprzeć. Podczas waszego tańca nie liczy się nic innego. Czujesz jakby świat się zatrzymał, a czas stanął w miejscu. Masz wrażenie jakbyście byli zupełnie sami. Zamykasz powieki. Bujacie się wtuleni w siebie kolejną piosenkę, a dłonie Michała coraz bardziej zaciskają się na Twoich plecach. Przysuwa Cię jeszcze bliżej siebie. On również jest za Tobą bardzo stęskniony. Tak długo na to czekał...


Po kilku godzinach wszyscy pochłonięci są na tyle zabawą, że nikt nie zwraca już na was uwagi. Sama nie wiesz, co się właściwie stało, nie wiesz nawet kiedy i od czego się zaczęło, ale właśnie stoisz przy drzwiach z kurtką w dłoni. Chcesz stąd jak najszybciej wyjść, lecz zatrzymują Cię kolejne słowa Kubiaka.
- O co Ci właściwie chodzi, co?! – jest szorstki. – Czego Ty chcesz?! – jego oczy, aż płoną ze złości. Nic nie odpowiadasz. – Myślisz, że ja chciałem tego wszystkiego?! – coraz bardziej unosi głos. Koło Was pojawia się Zbyszek, który łapie szatyna za rękę i próbuje odciągnąć go na bok. – Myślisz, że chciałem tego ślubu?! Myślisz, że chciałem tego dziecka?! – Tego dziecka? Przecież to jest Wasze dziecko, a w jego ustach brzmi mi to tak, jakby…Tego ślubu? Przecież sam się oświadczył. Nikt do niczego go nie zmuszał!
- Michał! – Bartman stara się go uspokoić, a Ty patrzysz na niego i nie wierzysz w to, co właśnie się dzieję. Masz wrażenie jakby to był sen. Widzisz wszystko jak za mgłą. Czujesz jakby ktoś wbił w Ciebie nóż i przekręcał go dookoła. Właśnie rozpadasz się na milion małych kawałeczków, a Twój świat razem z Tobą. Do oczu napływają Ci łzy. Nie możesz wydobyć z siebie ani słowa, a on stoi naprzeciwko Ciebie i mierzy Cię wzrokiem. Ta przerażająca cisza i jego wzrok powodują, że słysz bicie własnego serca. Nogi masz jak z waty i ledwo się na nich utrzymujesz. Najchętniej rzuciłabyś się teraz na podłogę i zaczęła szlochać, jak mała, bezradna dziewczynka. Nie poznajesz mężczyzny, który stoi przed Tobą. Dlaczego on się tak zachowuje? Widzisz zszokowane miny wszystkich obecnych, których oczy skierowane są tylko na was. Wiesz, że  nie możesz pokazać słabości na oczach tylu osób. Jesteś na to zbyt dumna.
- A myślisz, że ja tego chciałam? – mówisz przez zęby, prawie że szeptem. Sama nie wiesz, co chcesz tym osiągnąć.
- Oczywiście, że nie! – ponownie wybucha. Jego oczy robią się coraz ciemniejsze. Wściekły odpycha od siebie Zbyszka. Podchodzi do Ciebie, a Ty automatycznie robisz krok w tył. – Przecież chciałaś zostawić mnie dwa miesiące przed ślubem! Zapomniałaś już? Myślałaś, że się nie dowiem? Myślisz, że jestem taki głupi? – wyrzuca z siebie i wbija w Ciebie pusty wzrok. Zadaje Ci kolejny cios, a sam wygląda jakby pozbył się ogromnego ciężaru. Przez chwilę zastanawiasz się o czym on mówi. Szybko przypominasz sobie swoją rozmowę z Martą. Przymykasz oczy i wiesz, że musiał ją słyszeć.

***
Między Tobą a Michałem nie układało się od jakiegoś czasu. Nie dość, że całe dnie pracowałaś, to wieczorami kłóciliście się, o co się tylko dało. Miałaś dość. Za 2 miesiące mieliście się pobrać, a Ty już nie miałaś sił. Byłaś tak zmęczona, że odechciewało Ci się wszystkiego. Potrzebowałaś wsparcia, pomocy, a wszystko było na Twojej głowie. Twoja mama nie dawała Ci żyć. Miałaś wrażenie, że przeżywa ten ślub bardziej od Ciebie. Michał z kolei wydawał się tym w ogóle nie przejmować. Prawie wszystko obracał w żart, a większość rzeczy była mu obojętna. Ciągle powtarzał 'jak chcesz', 'jak wolisz'. Doprowadzał Cie tym do szału. Czułaś, że to wszystko Cię przerasta. W dodatku lada dzień miał jechać na kolejne zgrupowanie. Ucieszyłaś się, kiedy wieczorem zapukała do Twoich drzwi Marta. Zaskoczona jej przyjazdem od razu rzuciłaś się jej na szyję. Kolejna lampka wina sprawiła, że zaczęłaś wyrzucać z siebie wszystko, co na Tobie ciążyło. Nie obierałaś w słowa. Mówiłaś nawet rzeczy, o których do tej pory bałaś się pomyśleć.
- Jesteś szczęśliwa? - przez jedno, proste pytanie, które zadała Ci przyjaciółka, zaczęłaś płakać. Nie umiałaś jej na nie odpowiedzieć. Nic nie było takie, jak dawniej. Nie tak to sobie wyobrażałaś. Wiedziałaś, że będzie ciężko, jednak nie wiedziałaś, że aż tak. Długo opowiadałaś o tym, jak naprawdę wygląda ostatnio wasze życie.
- A co jeśli popełniam błąd? - Marta zakrztusiła się winem, na dźwięk wypowiadanych przez Ciebie słów - A co jeśli to wszystkie dzieje się za szybko?

***
- Wiesz, że to nie tak... – podchodzisz bliżej i próbujesz to wszystko wytłumaczyć, chociaż nie wiesz dokładnie o co chodzi Michałowi i co możesz w tej sytuacji zrobić,
- A może chciałaś zostawić mnie przed ołtarzem, co? – w ogóle nie zwraca uwagi na Twoje słowa. –  Chciałaś mnie upokorzyć? Ośmieszyć? - nie jesteś w stanie nic odpowiedzieć.- No, powiedz coś! - krzyczy jeszcze głośniej, a Ty nie możesz się odezwać. Masz związany język i ściśnięte gardło. Nie możesz zostać tu ani sekundy dłużej. Nie wytrzymasz tego. Odwracasz się i po prostu wybiegasz z mieszkania Bartmana. Powinnaś zrobić to wcześniej... - Nikola! – słyszysz głos Michała. - Nikola, stój!


Nie chciałam, ale musiałam podzielić na dwie części... 
Początek marny, ale druga część będzie lepsza, a na pewno ciekawsza... (tak mi się wydaję :] )


Nowy rozdział również na: Sparkle in the eyes